GO OUT 'N PLAY

two drifters off to see the world

MALAPASCUA – CZAS PŁYNIE WOLNIEJ

Pierwszym przystankiem na Filipinach było miasto Cebu, skąd następnego dnia mieliśmy bus do Mayi, a potem rejs łódką na malutką wysepkę, Malapascua. Wylądowaliśmy wieczorem, na lotnisku szybko złapaliśmy taksę do hotelu. Po drodze zobaczyliśmy kawałek Cebu po zmroku. Bieda, którą ujrzeliśmy nie mieściła się nam w głowach i pierwsze chwile na Filipinach wywarły na nas niemałe wrażenie. Ludzie mieszkający na ulicach albo w jakichś prowizorycznych, rozwalających się ruinach. Biedne, brudne i często gołe dzieci stały przy drodze albo podchodziły do samochodów stojących na światłach z wyciągniętymi rączkami. Było to dla nas pierwsze starcie z tą biedniejszą częścią Azji i wcale nam się to nowe doświadczenie nie spodobało.

Dodatkowo zmiana klimatu dała się nam silnie odczuć. Na początku mieliśmy uczucie, że ciągle przebywamy w piekielnej kuchni pełnej gotujących się garów, a z każdego bucha gorąca para prosto nam w twarz.

Drugiego dnia wystraszone białasy pojechały (znów taksówką – nie mieliśmy odwagi wybrać inny środek lokomocji) na dworzec autobusowy, skąd odjeżdżał autobus do Mayi. Usiedliśmy za kierowcą, jechaliśmy z otwartymi drzwiami, a ja jako jedyny pasażer wygrzebałam z pod siedzenia zakurzone pasy, Grzesio uważał to za dobry żart.

Jazda 5 godzin tym szalonym autobusem przypominała film akcji, gdy są sceny pościgu i samochody pędzą przez jakieś stragany, wąskie uliczki. Nasz kierowca rajdowca nie odpuszczał i ciągle wciskał pedał gazu, trąbiąc przy tym wściekle. Wszyscy ludzie pieszo lub na skuterach, psy, kury i kozy uciekały z drogi. Tu na drogach nie bardzo panują jakiekolwiek zasady ruchu drogowego. Chyba jedyna zasada jaka funkcjonuje, to że większemu lepiej ustąpić. Po drodze zobaczyliśmy po raz pierwszy filipińskie wiejskie domy, sklepy i drogi. To jest naprawdę biedny kraj i z każdym dniem przekonywaliśmy się o tym coraz bardziej.

DSC03766

Malapacua to wyspa, którą w dwie godziny obeszliśmy dookoła. Jej nazwa oznacza “Złe Boże Narodzenie”, tak nazwał wyspę Hiszpan, który przypłynął tu w świąteczny dzień podczas sztormu , około 1500 roku.  Wyspa zasłynęła głównie z ciekawych warunków do nurkowania, między innymi można zobaczyć tu pod wodą rekiny thresher. Gdy przypłynęliśmy na wyspę i wysiedliśmy z łódki “mokrą stopą”, w jednej chwili obskoczyli nas lokalni mężczyźni.

DSC03645

DSC03650

Wzięli nasze bagaże na plecy i od razu zaczęli swoją misję “zaprzyjaźniania się”. Każdy chciał nam coś polecić, czy to szkołę nurkową brata czy sklep spożywczy teściowej. Pierwszego wieczoru zrobiliśmy rundę po barach (jest ich na wyspie łącznie z 5 wliczając w to restauracje), w jednym z nich poznaliśmy francuskich instruktorów nurkowania. Chłopaki namówiły nas na wspólne zanurzenie. Grzesio nie miał zbyt pozytywnych wspomnień związanych z tą aktywnością, ale mimo wszystko po 7 latach odważył się znów spróbować. Było bardzo fajnie, instruktor Cedrik zrobił z nami pod wodą różne ćwiczenia i pokazywał nam fajne rybki. Po godzinie wypłynęliśmy na powierzchnię, wszyscy mieli uśmiechnięte miny więc uznaliśmy, że jeszcze damy sobie szansę spróbować po raz kolejny.

DSC03664

Kolejne dni na wyspie minęły nam na wylegiwaniu się w hamaku, chodzeniu na masaże, przesiadywaniu w barach i zaprzyjaźnianiu się z dziećmi i psami, bo też niewiele można tutaj robić, co niesie ze sobą prawdziwe piękno. Czas płynie powoli niczym poranne odpływy i nawet koguty się nie spieszą i zaczynają piać znacznie później niż wschód słońca.

DSC03751

DSC03621

DSC03653DSC03648

DSC03715DSC03694

Dokarmialiśmy kundle, których na wyspie była cała sfora. Pieski wszelkiej wielkości i maści z oczami tak smutnymi, że nie dało się przejść obojętnie. Grzesia zaczepiały małe dzieci, które codziennie częstował ciastkami albo kupował od nich bransoletki. Jedną mi nawet z dumą sprezentował, była już trochę używana, przyjrzałam się jej uważniej i zauważyłam, że taką samą “bransoletkę” nosi na szyi pies, ten najmniejszy i najbardziej zapchlony na wyspie Smile

DSC03680

DSC03654

DSC03661

Mieszkaliśmy w małych chatkach zaraz przy plaży pod palmami. Chatki te były całe ze strzechy i drewna i często przychodzili do nas różni nowi przyjaciele.

DSC03671

DSC03906

W łazience chciała zamieszkać duża jaszczurka, spotkaliśmy ją tam pierwszego dnia, pewnie to była tak naprawdę jej łazienka, a my się bezczelnie wprosiliśmy. Przez następne dni, gdy któreś z nas chciało skorzystać z toalety, uprzejmie pukało i pytało czy wolne. Jednej nocy obudziłam się, bo coś mnie zaswędziało a potem zabolał łokieć. Stwierdziłam, że to pewnie pluskwa, wstałam, zapaliłam światło, zajrzałam pod bluzkę a na mym brzuchu siedziała pokaźnych rozmiarów gąsienica.

DSC03615

Wielu lokalnych ludzi szybko zapamiętało nasze imiona i zawsze gdy przechodziliśmy, namawiali nas na coś: “hey Aga, do you want massage today?”, “Aga, do you want some fruits?”. Dawaliśmy się na wszystko naciągnąć jak na prawdziwego białasa przystało. Rok temu wyspę nawiedził tajfun i zniszczył wiele domów i pensjonatów. Ludzie, którym udało się odbudować ich miejsca zamieszkania, żyją w nieustannym strachu przed kolejnym tajfunem, modlą się by nie zostać bez dachu nad głową i by ten bezlitosny wybryk natury nie zmiótł ich całego dobytku, który i tak jest niewielki.

DSC03716

W czasie deszczu dzieci się nudzą… albo spotykają się u sąsiada na telewizję.

DSC03696

DSC03714

DSC03700

Coraz bliżej święta Smile

DSC03690

DSC03721

Przyjazd na Filipiny zapoczątkował też codzienne szukanie netu, czasami poszukujemy też dobrego prądu (niewszędzie napięcie jest takie samo) ,w niektórych miejscach musieliśmy odpowiednio planować mycie się, bo od czasu do czasu po prostu nie było wody. Prawie w każdej łazience na Filipinach stoi kubeł z wodą oraz zanurzona w nim chochelka, na wypadek gdyby trzeba było udać się za potrzebą, a tu nagle zabrakło wody.

3 comments on “MALAPASCUA – CZAS PŁYNIE WOLNIEJ

  1. Ania
    December 18, 2014

    Zdecydowanie nie dla mnie takie podróże i “nowi przyjaciele” czy też udomowione jaszczurki 😉 Tylko tego hamaka zazdroszczę :))) Buziaki ślemy dziękując gorąco za kartkę :***

    Like

    • Go Out N Play
      December 19, 2014

      Dla mnie to tez najtrudniejszy aspekt tej podrozy, ale jakos sobie radzimy. Tutejsze dzieciaki sie z nas nasmiewaja ze sie tak boimy jaszczurki, pewnego wieczoru szlam z latarka po plazy zeby nie nadepnac na zadne stworzenie, podeszla do mnie grupka maluchow i sie pytaja czego szukam, a ja na to ze wlasnie staram sie niczego nie znalezc 🙂

      Like

  2. Tomek
    December 24, 2014

    Zazdrościmy wam słońca i wrażeń, Wesołych Świąt 🙂 Magda i Tomek

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on December 17, 2014 by in Filipiny and tagged , , , , .

Gdzie aktualnie jesteśmy?