GO OUT 'N PLAY

two drifters off to see the world

EL NIDO

Z Boholu wszyscy uciekali przed tajfunem Hagupit, który zbliżał się ze wschodu. Wszystkie telewizory w domach, sklepach, biurach na okrągło podawały informacje o jego aktualnym położeniu. W hostelu dowiedzieliśmy się od innych podróżujących, że także nasza mała Malapascua została zamknięta i żadne łódki tam już nie przypływają. My też zaplanowaliśmy “ucieczkę” na Palawan, wyspę w zachodniej części archipelagu, którą tajfun miał ominąć. Na Boholu złapaliśmy poranny prom do Cebu. Przed wypłynięciem na pokładzie w telewizorze pojawiły się słowa modlitwy, aby nasz rejs odbył się szczęśliwie i bezpiecznie. Potem włączono nam film – Cast Away. Miał to być chyba film instruktażowy jak przeżyć w razie, gdybyśmy się jednak rozbili. W Cebu wsiedliśmy w samolot do Puerto Princessa i na lotnisku kupiliśmy bilet w prywatnej firmie na vana, który miał nas zwieźć do El Nido, miasteczko znajdujące się na północy wyspy. Van został wypchany po brzegi, dostawiono nawet dwa dodatkowe siedzenia i tak w piętnastoosobowej puszce przy dźwiękach reggae po pięciu godzinach dojechaliśmy do celu.

Po drodze do El Nido przejeżdżając przez małe miejscowości mijaliśmy autobusy szkolne, dzieci podróżują na dachach, machają wszystkim uśmiechnięte od ucha do ucha i nawet niczego się nie trzymają:

DSC03917.jpg

Podczas podróży vanem poznaliśmy dwie Holenderki, Inge i Elke, z którymi później przesiadywaliśmy wieczorami w barach. Inge pracuje w organizacji pozarządowej w Kambodży, uczy dzieciaki angielskiego i możliwe, że jeszcze się z nią spotkamy w Phnom Penh.

El Nido to malutka miejscowość na północy Palawanu, u wybrzeży wyspy położonych jest kilkadziesiąt małych, niezamieszkałych wysepek. Widoki niesamowite, zachody słońca nie z tej ziemi, białe plaże, palmy koksowe i uśmiechnięci mieszkańcy. Tutaj też czas płynie wolniej, w barach słychać rytmy reggae oraz brzdęk pustych butelek po rumie, ludzie przyjaźnie nastawieni i chyba wciąż trochę zaskoczeni tym, że nagle zaczęli nadciągać tu turyści. Przyroda jest tu wciąż wszechogarniająca, ale hotele i restauracje wyrastają już jak grzyby po deszczu i pewnie wkrótce ta piękna natura także tu zostanie przykryta betonem.

DSC04175

DSC04160

DSC04162

Pierwszego dnia zrobiliśmy wycieczkę łódką po okolicznych wysepkach, lagunach i zatoczkach. Widoki jak z filmu “The Beach”, tylko Leo niestety nie spotkaliśmy. Pływaliśmy na kajaku i snorkelowaliśmy wśród raf i kolorowych rybek. Do niektórych miejsc można było wpłynąć tylko wpław. Po drzewach biegały chmary małych małpek, ale gdy tylko zbliżaliśmy się kajakiem, to szybko uciekały.

DSC03939

DSC03941

DSC03956

DSC03967

Na obiad przypłynęliśmy na ukrytą wśród skał plażę. Mieliśmy szczęście, bo nad naszymi głowami, na drzewie zobaczyliśmy dwie jaszczurki monitory (warany). Przechodziły obok nas powoli na czterech pazurzastych łapach i jak węże badały językiem teren. Uciekać przed nimi nie ma sensu bo potrafią biegać 30 km/h, poza tym są niegroźne dla człowieka, głównie jadają małe gryzonie i robale.

DSC03999

DSC04016.jpg

FotorCreated

DSC04050

DSC04062

DSC04043

Kolejnego dnia w El Nido wypożyczyliśmy rowery i bez mapy ruszyliśmy przed siebie. Nie ma możliwości, by się tu zgubić, bo istnieje tylko jedna droga prowadząca na południe. Po drodze mijaliśmy wiejskie domki, dzieci kąpiące się w rzece, wodne bawoły na polach ryżowych, rozłożony na matach ryż, a także rozjechane przez auta skorpiony.

DSC04109

DSC04089

DSC04098

DSC04095

DSC04105

DSC04116

DSC04101

Nasze rowery zaparkowaliśmy przy drodze i pieszo wyruszyliśmy przez las do wodospadu. Ścieżka, którą szliśmy, wiodła przez dziewięć strumyków pełnych śliskich kamieni i całą drogę towarzyszył nam ogłuszający dźwięk cykad. Gdy doszliśmy w końcu do celu, to natychmiast wskoczyliśmy do wody, żeby się ochłodzić.

DSC04132

DSC04123

DSC04134

W drodze powrotnej zauważyliśmy że w jednym miejscu przy drodze zatrzymało się bardzo dużo skuterów, rowerów i trycykli. Zaciekawieni chcieliśmy sprawdzić, co się za tym kryje. Nareszcie udało nam się zobaczyć coś, co planowaliśmy od samego początku przyjazdu na Filipiny.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on January 29, 2015 by in Filipiny and tagged , , , , , .

Gdzie aktualnie jesteśmy?

%d bloggers like this: