GO OUT 'N PLAY

two drifters off to see the world

CAT BA I HALONG BAY

My też koniecznie chcemy zobaczyć Halong Bay. Jest to najczęściej odwiedzane miejsce przez turystów w Wietnamie i wcale nas to nie dziwi. Przepiękna zatoka wypełniona licznymi wapiennymi wysepkami przeróżnych kształtów i rozmiarów. To tu kręcono Bonda – Tomorrow Never Dies. W Hanoi łapiemy busa i jedziemy. Postanowiliśmy zatrzymać się na wyspie Cat Ba, leży przy samej zatoce, ale jest dużo mniej oblegana przez turystów. Jest to bardzo dobra decyzja, bo widoki mamy te same, ale nie ma tu takiego zatrzęsienia ludzi. Hotele wyrastają tu już jak grzyby po deszczu i prawdopodobnie niebawem będzie tu tak samo jak w miejscowości przy samej zatoce Halong Bay. Główna ulica, na której znajdują się wszystkie hotele i knajpy jest zadziwiająco brzydka. Każdy budynek to mały koszmarek. Najwyraźniej nie ma tu żadnych regulacji odnośnie zagospodarowania przestrzeni i każdy buduje tu sobie to, czego dusza zapragnie. Efekt jest taki, że całe nabrzeże wygląda jakby ktoś grał tu w tetris i stawiał obok siebie szkaradne bloczki w zależności od tego, co akurat przyleciało z nieba.

DSC07330

Zatrzymaliśmy się w małym hoteliku prowadzonym przez młode małżeństwo. Ich mieszkanie znajduje się na parterze, gdy mąż rżnie w karty z kolegami, ich kilkutygodniowe niemowlę leży obok, uśmiecha się i nawet nie piśnie. Prawdę mówiąc bardzo ciężko jest usłyszeć płacz dziecka w Azji. Tutaj dzieciom uśmiech prawie nigdy nie schodzi z ich umorusanych buzi. Największy szok przeżywamy podróżując autobusami czy pociągami z takimi maluchami. Tu kilkuletnie dzieciaczki potrafią przejechać kilka ładnych godzin na kolanach rodziców bez jakiejkolwiek zabawki, książeczki, a o tabletach i konsolach nawet im się nie śniło. I co? Nie jęczą, nie płaczą, nie pytają, czy daleko jeszcze. Nigdy też nie widzieliśmy, żeby jakaś matka krzyczała na swoje dziecko lub je zbiła. Dzieci są nieprawdopodobnie grzeczne i nigdy przenigdy nie marudzą.

DSC07591

Nasz hostel został wybudowany zaledwie kilka lat temu, najprawdopodobniej architekt oraz ekipa budująca inspirowała się  serialem Alternatywy 4, ponieważ wszystko tu się sypie, kafelki wyglądają jakby je kładł ktoś po kilku głębszych, lustro zawieszone na wysokości brzucha, wszystko wykonane z fatalnych materiałów bez jakiegokolwiek przemyślenia. Wszystko to bardziej nas bawi, niż nam w jakikolwiek sposób przeszkadza, gospodarze nadrabiają swoją uprzejmością i życzliwością. No i przyjechaliśmy tu, by podziwiać zatokę, a nie architekturę.

Pierwszy dzień na wyspie wypadł w Grzesia urodziny. Standardowo już wypożyczyliśmy skuter i pojechaliśmy zwiedzić wyspę. Pierwszym przystankiem była jaskinia, w której podczas wojny zbudowano szpital i schron. Do roku 1975 przebywało tu ok. 200 żołnierzy, przewodnik pokazywał nam różne pomieszczenia, gabinety lekarskie, sale dla chorych, basen do ćwiczeń, salę konferencyjną i kino. Był też zbiornik z wodą, który znajdował się na końcu głębokiego tunelu. Na początku tunelu było wysoko położone, drugie wejście do jaskini, tam na wzgórzu ostrzeliwano samoloty, gdy nieprzyjaciel odpowiadał ogniem, żołnierze wskakiwali do tunelu, do wody.

DSC06907

DSC06916

Podczas jazdy na skuterze fajne jest to, że niewiele trzeba planować, jedziemy przed siebie i zatrzymujemy się tam, gdzie nam się spodoba. W małym porcie przyszedł czas na drugi przystanek. Akurat był odpływ, patrzymy na widoczki i na maleńkie łódki rybackie, z daleka wyglądające jak łupiny od orzecha.

DSC06950

DSC06928

DSC06942

Parkujemy skuter przed wejściem do rezerwatu i rozpoczynamy trekking. Tym razem idziemy sami, mamy ze sobą tylko małą mapkę odręcznie narysowaną przez naszego gospodarza hostelu. Plan jest taki, by przejść na drugą stronę wyspy i stamtąd wrócić łódką do miasteczka. Czeka nas kilkugodzinny spacer przez dżunglę.

DSC06966

DSC06976

DSC06990

Dochodzimy do jeziora żab, a potem nasza przeprawa zaczyna być coraz trudniejsza. Grzesio wyjął nawet mapkę, by sprawdzić, czy dobrze idziemy (hyhyhy).

DSC06987

DSC06969

Jesteśmy już takimi wymiataczami, że nawet za długo nie błądziliśmy i udało nam się trafić do wioski znajdującej się przy porcie. Do portu było jeszcze ładne 5 km więc pogadaliśmy z miejscowym chłopakiem, czy za drobną opłatą nie zgodziłby się nas podwieźć. Po drodze opowiada nam, że teraz do portu prowadzą dwie trasy. Jeszcze niedawno dostępny był tylko przejazd dołem, przez tunel i w czasie pory deszczowej droga była całkiem nieprzejezdna i cała wioska praktycznie odcięta od świata. Niedawno zbudowano drugą drogę prowadzącą przez wzgórze i teraz nie ma już problemu z przedostaniem się do małego portu. Nie ma tu stacjonujących łodzi, żeby dostać się do miasta, trzeba zadzwonić po kogoś, kto po nas przypłynie.

DSC06996

DSC06999

DSC07013

I po nas po chwili przypłynęła łupinka od orzecha, którą wezwał nasz nowy kolega, wsiedliśmy na pokład, po czym zaczęliśmy krążyć w kółko przy brzegu, kapitan włączał i wyłączał silnik, wydzwaniał gdzieś i pokrzykiwał. W końcu zrezygnowany wręczył nam słuchawkę. Grześ  pogadał sobie wesoło z kimś po angielsko-wietnamsku, oczywiście nic się nie dowiedział, oddał telefon, ale najwyraźniej sytuacja się rozwiązała, bo w końcu ruszyliśmy do miasteczka.

DSC07020

DSC07027

DSC07077

DSC07114

DSC07176

Wieczorem udajemy się jeszcze na urodzinowe drinki. Następnego dnia wstajemy skoro świt o 13, trochę zmęczeni wczorajszymi przygodami stawiamy tego dnia na relaks. Podczas śniadania podchodzi do nas starszy pan w czarnej skórze z czarną walizeczką. Na palcach ma złote sygnety, uśmiecha się do nas ujawniając dwa złote zęby i pyta: “Do you want a massage?” Patrzymy się na niego przez w chwilę z zaciekawieniem i próbujemy sobie wyobrazić jak on chce nas wymasować tu i teraz na ulicy. Wielką niewiadomą jest dla nas też zawartość jego walizki, na której nakleił sobie profesjonalny napis: “MASSAGE”. Niestety nikt z nas nie jest na tyle odważny, żeby się tego dowiedzieć. Po śniadaniu wynajmujemy na kilka godzin łódź, którą mamy opłynąć wszystkie piękne zatoczki. Okazuje się, że oprócz nas na pokładzie, jest tylko kapitan. Wyciągamy nogi do przodu, wsłuchujemy się w ciszę i chillujemy się na całego.

DSC07328

DSC07189

DSC07220

DSC07297

DSC07325

Po dwóch godzinach bujania się na falach dopływamy do wioski rybackiej. Domki unoszące się na wodzie, w których mieszka około 50 rodzin utrzymujących się z połowu ryb. Grzesia najbardziej fascynuje to, że mieszkańcy muszą przez większą część swojego życia poruszać się po kątach prostych.

DSC07243

Mają podłączony prąd, zbiorniki z wodą, w wielu domkach znajdują się nawet łazienki. Ludzie zaopatrują się w sklepach, które pływają od domku do domku. Sprzedają różne artykuły codziennego użytku, mijaliśmy pływające sklepy spożywcze i warzywniaki. Życie tych ludzi jest bardzo smutne, dzieci nie mają dostępu do edukacji, dorośli nie mają możliwości na poprawę swojego bytu, wielu ludzi urodziło się tu i zestarzało wiodąc trudne i skromne życie rybaków.

DSC07249

DSC07242

DSC07255

Przed wyjazdem z Cat Ba idziemy jeszcze na wzgórze, na którym znajdował się podczas wojny fort obronny. Spędzamy tam godzinkę, podziwiamy widoki, a potem szybko ruszamy na autobus w kierunku Hanoi.

DSC07332

DSC07341

 

DSC07355

2 comments on “CAT BA I HALONG BAY

  1. marcin
    April 10, 2015

    Aga, dzieki za wznowienie wpisow 🙂 Fajnie sie czyta i wspomina wlasne podróże, moze po powrocie wszystko to jakos skompilujecie w ilustrowaną książkę podróżniczą?

    Like

    • Go Out N Play
      April 12, 2015

      Hej, dziękuję bardzo! Chętnie wydam książkę podróżniczą, ale nie mam wydawcy. Może Ty chcesz nim zostać i zainwestować w moją karierę pisarską? 😉 😉

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on April 9, 2015 by in Wietnam and tagged , , , , , , .

Gdzie aktualnie jesteśmy?